Relacja z ósmej edycji wrocławskich Dni Fantastyki
Tegoroczne wrocławskie Dni Fantastyki były już ósmą edycją tej fantastycznej imprezy, a trzecią z kolei, na której dane mi było się pojawić. Położony w Leśnicy zamek po raz kolejny miał stać się miejscem spotkania fantastów z całej Polski, niezmiennie od lat zachęcając do odwiedzin obszernym programem i miłą atmosferą. Czy sztuka ta powiodła się i tym razem? Czytajcie dalej.
Piątek, 24.06.2011
Oficjalne otwarcie Dni Fantstyki 2011 miało miejsce dopiero o godz. 19:00, choć pierwsze atrakcje ruszyły już od godz. 14:00. W większości były to prelekcje i pokazy filmów, choć trafiły się też spotkania z amerykańską aktorką Femi Tayor, odtwórczynią roli twilekiańskiej tancerki w Powrocie Jedi oraz szkockim pisarzem Halem Duncanem. Ten ostatni znany jest w Polsce z powieści Welin, Atrament, a także Ucieczka z piekła, choć mimo wyczerpania nakładu jego książek, nie jest to autor szeroko rozpoznawany w naszym kraju. Duncan ubarwił swoje spotkanie autorskie licznymi anegdotami dotyczącymi jego twórczości, a także zdradził, że planuje napisać książkę opierającą się na micie o Gilgameszu. Kiedy? To już pozostaje tajemnicą.
O godz 19:00 nastąpiło oficjalne otwarcie Dni Fantastyki: przywitano przebyłych z zagranicy gości, a także wręczono nagrody w konkursach literackim i fotograficznym. Kolejny raz uczestników konwentu uraczono pysznym tortem, konsumowanym przy jednoczesnym zgłębianiu prac Barbary Maliszewskiej, które zawisły w "Galerii" leśnickiego zamku i były dostępne dla konwentowiczów przez cały czas trwania imprezy.
Niewątpliwym hitem piątku było spotkanie autorskie ze znakomitym pisarzem horrorów Ramsey''''''''em Campbellem. Tematem przewodnim rozmowy była oczywiście twórczość Brytyjczyka, którego dzieła są w Polsce wciąż stosunkowo słabo znane (ukazały się zaledwie dwie spośród jego wielu książek); poruszono również kwestie jego inspiracji czy ekranizacji filmowych książek napisanych przez Campbella. Spotkanie trwało dwie godziny i było chyba najdłuższym spośród wszystkich na tegorocznych Dniach Fantastyki, a zdaje się, że nikt nie miałby nic przeciwko, gdyby potrwało jeszcze trochę. To nie był jednak koniec obcowania z twórczością honorowego gościa DF w piątek, bowiem chwilę później rozpoczęła się projekcja filmu Bezimiemienni, opartego na powieści The Nameless, wieńcząc tego dnia program bloku grozy.
|
If I knew him, I'd kill him. (śmiech) Ramsey Campbell zapytany o to, czy zna pisarza młodego pokolenia, który mógłby stać się nową gwiazdą horroru |
Pierwszego dnia konwentu miało miejsce także wiele innych, interesujących punktów programu. Miłośnicy twórczości Łukasza Orbitowskiego mogli wziąć udział w spotkaniu autorskim pisarza i wypytać o plany wydawnicze. Odbyło się również wiele prelekcji, choć najciekawiej zapowiadał się pokaz tańca orientalnego w wykonaniu grupy Asz Szams ze szkoły An Najma. I rzeczywiście, show Planet Orient okazał się wspaniałym widowiskiem, zachwyczając widzów tanecznymi kombinacjami, łączonymi z licznymi rekwizytami, takimi jak woale czy imponujące "skrzydła Isis". Spektakl zrobił wrażenie chyba na wszystkich zgromadzonych w auli konwentowiczach, będąc bardzo miłą (zwłaszcza dla oka) odskocznią od typowych punktów programu.
Sobota, 25.06.2011
Drugi dzień Dni Fantastyki tradycyjnie już oferował największą dawkę atrakcji. Dotyczy to zwłaszcza miłośników fantastycznej prozy, na których czekały spotkania i panele z pisarzami zarówno polskimi, jak i zagranicznymi.
Ogromną rzeszę fanów przyciągnęło drugie spotkanie z Femi Taylor. Aktorka i tancerka opowiadała o swoich doświadczeniach związanych z pracą na planie Gwiezdnych Wojen, włączając w to... pomylenie George''''''''a Lucasa z "kimś z obsługi". Rozmowę znacznie ubarwiło pojawienie członków grupy Rebel Legion, przebranych w repliki strojów imperialnych żołnierzy, a nawet samego Dartha Vadera.
Eugeniusz Dębski, autor cyklu o Owenie Yeatesie, zdradził na swoim spotkaniu, że jeszcze w tym roku (październik-listopad) powinna ukazać się trzecia część cyklu Moherfucker pt. Russian Impossible. Pisarz żalił się też trochę na okładkę drugiej części swojej historii, a także wspominał swoją niedawną wyprawę na Kilimandżaro. Jako ciekawostkę można podać, że Dębski planuje w przyszłości napisać... książkę kucharską, traktującą w "fantastyczny" sposób o tradycyjnych przysmakach Wrocławia. Ciekawe, prawda?
|
Ludzie czasami pytają "Jak pan ocenia Achaję?". Jak to "jak"? Nie czytałem. (śmiech) Andrzej Ziemiański o swojej demencji twórczej |
Inny polski pisarz, Andrzej Ziemiański, został przepytany ze swojej ostatniej twórczości, tj. takich tytułów jak Żołnierze grzechu czy Ucieczka z Festung Breslau. Nie zabrakło również pytań o kolejne części Achai, przy czym Ziemiański przypomniał, że pierwsze "trzy" tomy pierwotnie były tak naprawdę 1300-stronnicową "cegłą", dlatego też ukończona już "Achaja 4" jest tak naprawdę dopiero drugim tomem cyklu. Co więcej, w którymś z kolejnych tomów Achaja ma powrócić, i to jako żyjąca istota! Kiedy i w jaki sposób - autor nie ujawnił.
Jednym z zagranicznych gości Dni Fantastyki był znany czeski autor Miroslav Žamboch. W rozmowie poruszono kwestię nietypowej jak na pisarza pasji do motocyklów, która znajduje pewne odbicie w jego twórczości, ale i nie zabrakło tematu kolejnych planów wydawniczych Czecha. W niedalekiej przyszłości należy się spodziewać kolejnych części opowieści o Koniaszu, a także drugiego tomu Łowców. Przedstawicielka wydawnictwa Fabryka Słów dopowiedziała przy tym, że lubelski wydawca będzie sukcesywnie wprowadzał na polski rynek kolejne dzieła pisarza z Hranic. Fani Žambocha mogą już zacierać ręce.
W zupełnie inny nastrój wprowadził DF-owiczów panel z udziałem Roberta Cichowlasa, Stefana Dardy, Jakuba Żulczyka i Łukasza Orbitowskiego. Zgromadzone w "Galerii" gremium debatowało nad stanem polskiej grozy, choć nie można powiedzieć, by luźna wymiana argumentów przerodziła się w jakieś konkretne konkluzje. Niestety.
|
Mieliśmy rozmawiać o polskiej grozie i wyszło na to, że nie ma o czym mówić. Łukasz Orbitowski podsumowuje panel o rynku grozy w Polsce |
DF były również okazją do spotkania się z Jackiem Inglotem, autorem nienajmłodszego już Quietusa, który w tym roku doczekał się mocno poprawionej reedycji. Pisarz opowiadał o możliwościach i ograniczeniach, jakie daje pisanie historii alternatywnych (akcja Quietusa dzieje się w świecie, w którym starożytny Rzym nie upadł), a także o zmianach wprowadzonych w pierwotnej wersji powieści oraz problemach z ponownym wydaniem książki.
Niedługo później do Inglota dołączyli kolejni polscy autorzy: Andrzej Ziemiański, Krzysztof Piskorski i Anna Brzezińska, którzy spotkali się, aby dyskutować o warsztacie pisarza. Poruszono temat "codziennego rozkładu zajęć" polskiego pisarza-fantasty, swoistych rytuałów związanych z pisaniem, czy pracy edytorskiej nad tekstem. Godzina czasu okazała się jednak być czasem zbyt krótkim, by wyczerpująco omówić temat panelu i wielka szkoda, bo prowadzona dyskusja była jedną z ciekawszych, jakiej mogłem się przysłuchiwać podczas tegorocznych DF-ów.
Inny panel, z udziałem Łukasza Orbitowskeigo, Dawida Kaina, Stefana Dardy i Ramsey''''''''a Campbella dotyczył współczesnych trendów w literaturze i filmie grozy. Pisarze porównywali konkretne tytuły, nie zapominając oczywiście o prezentowanych dzień wcześniej Bezimiennych w reż. Jose Balaguero. Osobnym tematem było niedawne "wskrzeszenie" legendarnej wytwórni horrorów Hammer Films Production; zdania, co do zasadności tej decyzji, okazały się dosyć podzielone.
W sobotę miało miejsce jeszcze kilka innychs spotkań, m.in. z Anną Brzezińską, Stephenem Sansweetem, Marcinem Przybyłkiem, Stefanem Dardą, Jakubem Ćwiekiem czy Robertem Cichowlasem. Odbyło się również wiele interesujących prelekcji; z tych ciekawszych należałoby wymienić tę o twórczości amerykańskiej pisarki Marion Zimmer Bradley, czy też wykład o kontaktach starożytnych cywilizacji z przybyszami spoza naszej planety. Warto zwrócić uwagę na to, że wieczorne pokazy w zamkowym amfiteatrze, które w ostatnich latach stały się już stałym punktem programu Dni Fantastyki, tym razem się nie odbyły. Nie zawsze były to spektakle udane, ale potrafiły przyciągnąć na konwent mieszkańców Leśnicy i okolic, których w tym roku nie było chyba tak wielu, jak w latach ubiegłych.
Niedziela, 26.06.2011
Niedziela zwyczajowo nie przyciągnęła już tak wielu miłośników fantastyki, jak dni poprzednie, ale kompletnych pustek na poszczególnych punktach programu chyba również nie uświadczono. Największymi atrakcjami ostatniego dnia Dni Fantastyki były bez wątpienia panel o przenikaniu się SF i horroru z udziałem Jakuba Ćwieka i Łukasza Śmigla, a także drugie w trakcie trwania konwentu spotkania z Miroslavem Žambochem i Stephenem Sansweetem. Ten ostatni, wymieniony tylko z nazwiska przy opisie soboty, to jeden z najbardziej rozpoznwalnych ludzi, jacy pracowali dla LucasFilm, a to za sprawą ogromnej kolekcji gadżetów związanych ze Star Wars, jakie udało mu się uzbierać w swoim "muzeum" przez ostatnie trzydzieści lat z okładem.
|
I don't want to know. (...) They [LucasFilm] should have paid me in merchandise, 'cause I spent more money on collectibles than I've ever earned. Stephen Sansweet zastanawia się nad pytaniem o ilość pieniędzy wydanych na swoją kolekcję |
Sansweet przygotował na swoje spotkanie prezentację, która przedstawiła konwentowiczom wiele eksponatów z bogatej kolekcji Amerykanina. Honorowy gość DF opowiadał o swojej pracy dla LucasFilm, przytaczając przy tym wiele anegdot związanych z poszczególnymi przedmiotami. Sansweet zaprosił także wszystkich do odwiedzenia Obi-Wan Rancho, czyli wspomnianego już muzeum mieszczącego się w Kalifornii. Dla wybierających się do Stanów miłośników Gwiezdnych Wojen pozycja obowiązkowa!
Program Dni Fantastyki 2011 zakończył się o godz. 15:00. Kolejna edycja konwentu przeszła tym samym do historii.
Dla każdego coś miłego, czyli program DF
Program tegorocznych Dni Fanatstyki był bogaty i różnorodny, do czego organizatorzy zdążyli już nas w minionych latach przyzwyczaić. Opisy wymienionych powyżej punktów programu to zaledwie niewielka cząstka tego, co działo się w ostatni weekend czerwca w leśnickim zamku. Co więcej, relacja ta dotyczy przede wszystkim tylko kilku bloków: literackiego, filmowego i "gwiezdnowojennego". Nie można zapominać, że prężnie działały także inne sekcje tematyczne, poświęcone grom bitewnym, planszowym czy mandze oraz anime. Na bliższe przyjrzenie się im w takim natłoku atrakcji po prostu nie było czasu.
Oprócz "zwykłych" punktów programu, o charakterze wykładu czy też prezentacji, nie zabrakło też turniejów - w czasie DF odbyły się rozgrywki klasy Master w LotR SBG i Mistrzostwa Dolnego Ślaska w Warhammer Fantasy Battle. Konwentowicze nie zainteresowani "bitewniakami" mogli próbować swoich sił w wielu innych konkursach, dotyczących takich zagadnień jak serial SF czy też muzyka w BattleStar Galactica. Miłośnicy aktywnej rozrywki mieli możliwość wzięcia udziału w kilku LARP-ach, których scenariusze pozwalały odegrać role więźniów neuroshimowego Molocha, śmietanki towarzyskiej steampunkowego Petersburga, czy też wilkołaka mieszkającego w wiktoriańskim Londynie. Gdyby natomiast ktoś potrzebował wrażeń stricte wirtualnych, mógł skierować się do sali multimedialnej, gdzie czekały konsole Xbox 360, PS3, Wii oraz komputery PC, lub do tzw. "Retrogralni", oferującej swoistą podróż do przeszłości i zabawę przy tak klasycznych platformach, jak Commodore 64, Amiga 500 czy SNES.
Jak więc widać, pod względem programu organizatorzy spisali się na 5. A nie zapominajmy, że poza "oficjalnymi" punktami programu konwentowiczowi często organizowali własne sesje RPG czy potyczki planszówkowe, do których, w większości przypadków, można było bez problemu dołączyć.
Organizacyjne zgrzyty...
...również trudno wskazać. Z pewnością pewne problemy stanowiło dotarcie na teren konwentu, co wiązało się z pracami na głównej arterii komunikacyjnej pomiędzy Leśnicą a centrum Wrocławia, choć w tym wypadku organizatorzy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Akredytacja, która czasami nawet na mniejszych konwentach zmusza do stania w długich kolejkach, przebiegła bezproblemowo, pozwalając w ciągu maks. 5 minut dołączyć do grona DF-owiczów i cieszyć się atrakcjami imprezy.
Miejsce noclegu nie zmieniło się - wciąż była to oddalona o ok. 10-15 min szkoła podstawowa. Niezbyt blisko, ale i w okolicy chyba brak lepszych obiektów. Do warunków sypialnych, jak i sanitarnych nie można mieć większych zastrzeżeń. Podobnie rzecz ma się jeśli chodzi o jedzenie - na terenie zamku przez cały czas działał bar, który oferował całkiem niezłe "dania" z rusztu oraz czeskie (i tylko czeskie!) piwo w całkiem przystępnej cenie. W bliskim sąsiedztwie zamku znajduje się także kilka innych punktów gastronomicznych, co pozwoliło każdemu konwentowiczowi na spokojne przeżycie trzech dni w Leśnicy.
Było warto
Dni Fantastyki 2011 nie przyciągnęły tak dużej liczby uczestników, jak poprzednie edycje konwentu. Według oficjalnych statystyk organizatorów, przez teren konwentu przewinęło się ponad 1400 osób - jest to wynik bardzo dobry i wciąż dla wielu innych konwentów nieosiągalny, jednak ubiegłe lata pokazały, że DF-y mogą przyciągnąć o wiele większą liczbę ludzi. Pytanie: dlaczeog w tym roku wynik jest gorszy? Słabsza promocja? Brak pogody? Kiepski dojazd? A może wszystko razem? Bez względu na przyczynę absencji, nieobecni mogą żałować, że nie przybyli - było warto.
Oczywiście, zdarzyły się drobne niedociągnięcia; ot, jakiś punkt programu się nie odbył, inny został opóźniony. Jednakże w skali całego konwentu są to tylko niewielkie rysy, na które część konwentowiczów z pewnością nawet nie zwróciła uwagi. Według szkolnego systemu oceniania Dniom Fantastyki 2011 należy się piątka z bardzo małym minusem i jest to bardzo dobry prognostyk przed przyszłorocznym Polconem, który odbędzie się właśnie we Wrocławiu. Zdaje się, że w związku z tym na kolejne DF-y będziemy musieli poczekać aż do 2013 roku. Mniemam jednak, ze długi czas oczekiwania zostanie nagrodzony kolejną świetną edycją konwentu.





















Dołącz do nas na forum!
Chcesz podzielić się refleksjami na temat danego konwentu? A może szukasz kompanów do wspólnego"konwentowania"? Odwiedź nasze forum!